21

września 2013 to dzień, w którym rozpoczynają się sto osiemdziesiąte dożynki chmielne w Monachium. Wszystko zaczęło się od królewskiego ślubu 12 października 1810 roku, kiedy to bawarski następca tronu, książę Ludwig poślubił księżniczkę Therese von Sachsen-Hildburghaousen. Mieszkańcy Monachium zaproszeni zostali przed bramy miasta na festiwal, żeby uczcić ów wesołą nowinę. Wyścigi konne w obecności królewskiej rodziny były uwieńczeniem wydarzenia, które celebrowane było jako festiwal całej Bawarii. Podjęta decyzja o powtórzeniu wyścigów konnych w kolejnych latach, zapoczątkowała tradycję Oktoberfest, trwającą po dziś dzień. I gdyby nie epidemia cholery i wojny, które odbyły się na przestrzeni dwóch wieków, mielibyśmy do czynienia z 203. edycją największego festiwalu ludowego na świecie.

Oktoberfest nocą - park rozrywki

Park rozrywki na Oktoberfest. ©Coupido

Zgodnie z tradycją zabawa na Oktoberfest, zwanym także Wiesn, zaczyna się każdego roku, w trzeci weekend września, i kończy w pierwszą niedzielę października. Miliony ludzi z całego świata zjeżdża się do stolicy Bawarii, żeby bawić się przy tamtejszej muzyce, zajadać wielkimi chrupiącymi preclami z kurczakiem z rożna, wariować w parku rozrywki z karuzelami, pędzić na roller coasterze, czy spadać z ogromną prędkością z 50 metrowej wieży  Freefall-Tower. Ale przede wszystkim jedzie się tam pić piwo … w dużych ilościach, z litrowych kufli – Mass.

tłumy ludzi z piwem Oktoberfest

©Kai Pfaffenbach / REUTERS

Piwo, przez ekonomistów zaliczane jest do grona dóbr elastycznych – czyli jeśli jego cena rośnie, to mniej osób będzie skłonnych je pić. Ale nie piwo na Oktoberfest, nie nie, te piwo wręcz naśmiewa się z praw ekonomii, i działa wręcz w imię odwrotnej zasady.

W chwili kiedy coroczny festiwal piwa wystartuje w sobotę, więcej jak 7 milionów miłośników piwa wypije jakieś 15 milionów „naszych zwykłych szklanek” tego szlachetnego napoju. Jeśli będą wystarczająco trzeźwi, zauważą prawdopodobnie, że ich jasne, imbirowe czy mocne kosztują więcej jak w poprzednim roku. Według raportu UniCredit Research, w każdym roku cena piwa na Oktoberfest rośnie szybciej niż inflacja. Średnia cena piwa na tegorocznym festiwalu będzie wynosić €9.66 (czyli prawie 41 zł) – 3,6% procent więcej, jak w poprzednim roku.

Biorąc pod uwagę, że inflacja w Niemczech wynosi ok. 1.5%, zwolennicy złotego trunku powinni być oburzeni. Bynajmniej, wszystko wskazuje na to (jak z resztą co roku), że kupią i wypiją jeszcze więcej piwa na głowę, niż w poprzednim roku. Konsumpcja piwa na osobę na corocznym festiwalu (czerwona linia na wykresie poniżej) od początku lat dziewięćdziesiątych stale rośnie.

konsumpcja piwa na Oktoberfest

Źródło: Monachium, UniCredit Research

I to nie jest tak, że ceny piwa w całych Niemczech wyprzedzają inflację. Ceny piw butelkowych rosną w znacznie wolniejszym tempie, niż ceny piwa sprzedawanego na Oktoberfest.

wskaźnik cen towarów na Oktoberfest

Źródło: UniCredit Research

Każdy normalny człowiek patrząc na tą zwyżkę cenową uciekałby gdzie raki zimują. Według raportu – średnio, jednoprocentowy wzrost cen piwa, powoduje 0.3 procentowy spadek popytu. Die Wiesn jest przeciwieństwem słowa „średni”. Cofając się do 1980 roku, 1% wzrost cen piwa na bawarskim festiwalu, odpowiadał 0.3 procentowym wzroście popytu. Oktoberfest wpada więc do kategorii paradoksu Giffena, zgodnie z którym popyt rośnie równolegle z ceną dobra.

Można powiedzieć, że festiwal jako całość popada w tą samą tendencję. Odwiedzający Octoberfest wydają ciągle coraz więcej na osobę, pomimo stałych podwyżek cen – jakby to powiedzieć – wszystkiego. Od 1985 roku wskaźnik UniCredit Wiesn Visitor Price Index (WVPI), który śledzi koszt odwiedzających festiwal, wzrastał każdego roku o 4% i ponad dwukrotnie szybciej niż inflacja w kraju.

Indeksy wzrostu ten Oktoberfest

Źródło: UniCredit Research

Każdy festiwal, prędzej czy później odbiega od założonych wizji. Nie inaczej jest z Oktoberfest. Od świętowania małżeństwa bawarskiego księcia i pretendenta do tronu w 1810 roku, wyścigami konnymi na wzór starożytnych igrzysk sportowych i rosnącymi atrakcjami w kolejnych latach, przeistoczył się w coś zupełnie innego. Coś co po 200 latach można nazwać swego rodzaju mekkę dla piwoszy oraz swoisty cud ekonomiczny.

Wejście w strefę Oktoberfest i picie piwa z kufli-Mass, sprawia, że Niemcy są mniej wrażliwi na ceny a ich strach przed inflacją zanika.      |Alexander Koch, UniCredit

 

Źródła: reuters.com, oktoberfest.de, qz.com, ofest.com

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany