Za pewne wielu z was kojarzy tytuł piosenki Led Zeppelin – „Stairway to heaven” czyli schody do nieba bądź też po prostu zna to określenie. Choć ciężko w to uwierzyć, znalazł się pewien Australijczyk, który bardzo dosłownie potraktował te słowa i wybudował przysłowiowe schody do nieba. Pomysł graniczący z niemożliwością, ale gdy zobaczycie zdjęcia, to zmienicie zdanie.

Rzeźba czy też posąg pana Davida McCrackena można, moim skromnym zdaniem określić nawet jako dzieło sztuki. Oczywiście schody do nieba nie zachwycą swoją estetyką tak jak płynne rzeźby Tsanga, ale ich geniusz konstrukcyjny jest godny podkreślenia. Potrzeba było niezwykłego zrozumienia przestrzeni, szerokiej perspektywy i umiejętności architektonicznych, żeby osiągnąć efekt niekończącej się drogi.

Jest też drugi powód,  który podkreśla ponadprzeciętność tego dzieła. Mianowicie, niezależnie w jakiej pozycji się stanie, skąd będzie dane ujęcie czy robione zdjęcie, efekt zawsze jest ten sam – schody prowadzą nas do sfery ciał niebieskich.

Niezwykły posąg

schody do nieba schody do nieba Niezwykła konstrukcja  schody do nieba

Zdjęcia robione przez: Andy Chan, Paul David, William Patino, Brett Bayliss